poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Kiedy droga jest oczywista

Kiedy droga jest oczywista

    Cierpliwość jest ważna. Przekonałam się o tym bardzo mocno. Udało mi się zmienić w moim życiu bardzo wiele rzeczy. Naprawdę wspaniałe uczucie! Odzyskałam taki wewnętrzny spokój.

   Gra skusiła mnie do zrobienia zdjęć. Izabelkowe wafelki podbiły moje serce.


   Mam kolejnego bardzo fotogenicznego modela.


   W stajni, w której uczęszczam na lekcje, jest jeden izablek. Nie jest to ta rasa, jednak... miłość do tej maści, mocno. 

















   Chyba nie pogniewacie się, że zostawiam was z samymi zdjęciami?


Dużo miłości dla czytelników! 

Cierpnąca Sroka
(niebawem będzie inny podpis)

czwartek, 23 marca 2017

Wspinamy się wyżej, gra nudzi

Wspinamy się wyżej, gra nudzi
specyficzny styl Sroki

   
    Wreszcie mogę was powitać po długiej przerwie. Pomysł z editami był chyba zbyt odważny jak na tak małego bloga. Moje pragnienia wzięły górę xd.  
   
   Nadal rysuje i tworzę, wciągam się coraz bardziej. Nie narysowanie jakiegoś pomysłu (np. orki), powoduje u mnie niesamowite emocje. Rysowanie stało się jak przyjemny nawyk, który pokazuje mi jak mam żyć, kieruje moimi uczuciami. 



   Oto jeden z editów, które zrobiłam z własnych zdjęć. Mój rozgadany diamencik i postać, wydaje mi się, że jest to edit, który spokojnie mogę wam pokazać. 


   Upodobałam sobie edytowanie postaci i wkładania ich na pasujące tło. Zazwyczaj więc potrzebne są mi 3 zdjęcia. Pierwsze przedstawia wyraźne zdjęcie postaci, drugie konia, a trzecie jest już tłem. Tło często pobieram z zdjęć już zrobionych.


   Tworzenie tych editów zajmowało mi parę godzin. Uwielbiam dni, w których skupiona potrafię się zatracić w edytowaniu lub rysowaniu. 

logo klubu na konkursie 

   Nie przygotowałam żadnych screenów. Edity wydają mi się lepsze niż pokazywanie wam setek zdjęć. Każdy mógłby zrobić screena takiego jak ja, a edit jest bardziej osobisty. 

   Pokazałam wam trochę rzeczy, które tworzyłam w ciągu tych dwóch miesięcy ^^. Jeśli macie jakieś pomysły, co chcielibyście zobaczyć na blogu, zapraszam do składania propozycji.



Cierpnąca Sroka Enjoy 
.   

wtorek, 31 stycznia 2017

Zapraszam do mojego świata

Zapraszam do mojego świata


   Tak, nie zwariowałam (jedynie przesadziłam z różem). Nie wiem co to za potworek przy mojej nodze, mistrz pierwszego planu.

FP: Cierpnąca Sroka- sso

   Od dziś zaczynam małą działalność. Myślałam o tym już jakiś czas. Poszukuję osób, które chcą ładne zdjęcie/ przeróbkę. Chcę ćwiczyć na ładnych screenach.
-zgłaszacie się na fp (traktuje go prawie na równi z skrzynką pocztową)
-wysyłacie mi screena normalnej/dobrej jakości
-informuje was czy będę coś z nim robić
-jeśli tak, wysyłam wam skończoną pracę

  Możecie dawać swoje propozycje, co chcielibyście na zdjęciu, jaka ma być kolorystyka. Nie obiecuję, że zastosuje się do wytycznych. Będąc z wami szczera, lubię wychodzić poza schematy :).

  Oferuję także sesję ze mną, ale to chyba dla kogoś kto by naprawdę chciał w dwie osoby.

Poniżej malutkie portfolio, ale tak naprawdę cały blog może wam pokazać moje prace.








Cierpnąca Sroka Enjoy

wtorek, 17 stycznia 2017

Trzeba nie bać się latać!

Trzeba nie bać się latać!

   Mówiłam, że wrócę z zdjęciami... Ale pasje rządzą się swoimi prawami i całkowicie pochłonięta jazdą nie pomyślałam o zdjęciach. Zresztą kto by je robił? Czym bym je zrobiła? Czy na pewno bym mogła? Tyle jest niewiadomych.
   Za to mam coś ku zaspokojeniu ciekawości "co robię gdy znikam na ponad miesiąc". Nie chce pisać o każdej pasji i robić z tego głównego tematu, ale postanowiłam zrobić parę zdjęć by pokazać wam moje początki w tworzeniu figurek. Pełna obaw, z narzędziami i nożykiem dzielnie kształtowałam masę. Substancja ta ma bardzo burzliwy charakter proszę państwa, jest zdolna do bycia złośliwą wroną, a także do bycia łagodną jak gołąbek.


   Świetnie się bawiłam próbując by ten królik był jak najbardziej poprawny. W słowie poprawność nie mam jednak na myśli, jak wielu może pomyśleć, anatomii tej osobliwości. Poprawny to taki, który odznaczył się dla mnie czymś wyjątkowym, zawarł w sobie trochę moich uczuć i emocji. Kiedy robiłam detale uspokajałam się i relaksowałam, a gdy tylko nabierałam wprawy miałam tendencję do pędzenia na przód.


   Chociaż nie jest to idealny królik spod rąk doświadczonego artysty, to jednak stworzenie go dało mi radość. Przy zakupie masy nie było czasu na przemyślenia, padła decyzja o zakupie i kropka. Wykorzystując przy tym moje oszczędności ^^;. Jako tło możecie zobaczyć jakieś starsze rysunki i nożyk, którym się posługiwałam przy tworzeniu.


   No tak! Zapomniałabym wspomnieć o nowym mieszkańcu. Troszkę się pozmieniało. Moje włosy stały się jak wata cukrowa, a konik wygląda jakby się czymś pobrudził. Pojawił się także łaciaty mustang, jednak on nie podoba mi się tak bardzo jak ten osobnik. Jest taki fotogeniczny, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi.


   Wiele zaczyna się zmieniać, tyle nowych informacji, a ja zaczynam się czuć jakbym była nową osobą. Moja przyszłość zaczyna mniej mnie martwić, ogarnia mnie spokój i pewne zaakceptowanie przeszłości, tego bardzo brakowało. Pomimo, że wszystko zaczyna biec, jednak nie zostaję z tyłu, to ja teraz kontroluję prędkość i mój czas.


    A skoro czas już tak nie pędzi, to mam lepsze spojrzenie. Naprawdę jeśli te uczcie nazywa się dojrzewaniem to uważam, że proces ten jest niezwykle przydatny. Kiedyś spadając z konia nabawiając się kontuzji byłabym przerażona, ale na pewno upadek nie będzie mnie teraz trzymał w miejscu.


   Myślę jednak, że zrobiło się zbyt poważnie ^^;. Jestem tylko lekko podekscytowana tym , że odważyłam się wstawić tu moją figurkę. Mam nadzieję, że notatka nie będzie w zbytnim nieładzie. Wiem, że duża część osób na blogu przychodzi dla zdjęć więc dlatego staram się zrównoważyć ilość zdjęć z ilością tekstu pod każdym z nich, a także wybrać takie, które najbardziej pasują.


   Mam nadzieję, że nowy model Diamond Crown spodobał wam się. A teraz to się zrobi bardzo poważnie, ponieważ rozczarowałam się! O tak, czasami trzeba także spojrzeć krytycznie. Co roku dodawano nowy teren, który zazwyczaj był dość duży, a na jego obszarze było mnóstwo zadań fabularnych. Ja rozumiem, że dodano stajnie itd. ale mi, czyli komuś komu najbardziej zależy na pięknie w grze i wartościach w niej przekazanych, teren opakowany jako dżungla budynków to właśnie to od czego chcę uciec.
   Nie można nic poradzić, świat się zmienia, jedni jak ja chcą pędzić po lasach, a inni zamknąć się w centrum handlowym. Nie mówię, że cokolwiek potępiam, bo nie dlatego o tym wspominam. Po prostu wydaje mi się, że potrzeby i wartości odbiorców się zmieniły, a twórcy chcąc zarabiać na swoim dziele muszą ciągle być elastyczni.
   Ale w nowych i nowoczesnych terenach nie pasujemy z koniem. Już do Jorvik City mamy zakaz jazdy konnej, jest to jak najbardziej zrozumiałe ze względu na ruch uliczny i inne czynniki. Jednak czy zaczynając grę nie obracamy się w tematyce koni i magii? Im wyższy poziom tym mniej terenów naturalnych z pięknymi krajobrazami, które tak lubiłam.


   Teraz powinnam już iść. Dziękuję, że zajrzałaś/ zajrzałeś na mojego bloga ^^.



Cierpnąca Sroka Enjoy 

sobota, 10 grudnia 2016

Zatańczymy jeszcze raz, czyli jak to jest powstawać po upadku

Zatańczymy jeszcze raz, czyli jak to jest powstawać po upadku

   Jak tam u was? Dużo czasu minęło kiedy ostatnio się widzieliśmy. Ale możemy zatańczyć razem jeszcze raz?Nie szukaj wymówek !


   A teraz czas wam coś powiedzieć. Jak widać minęły dwa miesiące od ostatniej notki, ale musicie zrozumieć, że bardzo trudno wygospodarować odpowiednią ilość czasu. 


   Jestem na sso głównie w weekendy, robię zadania i zmykam. Nie mam już tak wiele czasu na rozwijanie hobby, co według mnie jest paranoją. Żyjemy po to by uczyć się pracy, większość nic wielkiego nie osiąga, starzeje się i żałuje. Ale skąd taki chory wzorzec? Czemu człowiek żyje dla pracy, gdy tak naprawdę nie po to miał żyć? Wszystko jest takie trudne, każdy wchodzi w te ramy normalności i marnuje życie w imię przyszłego szukania pracy. Nawet jeśli ktoś obdarzony został talentem, nawet jeśli ma predyspozycje, czy kiedykolwiek się o tym dowie gdy nie ma czasu na próby i radość życia?


   Jesteśmy tak bardzo ściskani by iść w określonym kierunku. Ja także nie mogę pogodzić pasji i wykształcenia, to naprawdę bardzo trudne. Nie chodzi o brak chęci do nauki, nauka sprawia mi radość i czuję spełnienie, lecz czy żyję po to by zniknąć wśród szarości? Zapach książki, herbaty i smak pierników, gdy mój wzrok galopuje po słowach, przeskakuje spacje. 


   Najbardziej żałuję uczucia strachu. Strach hamował mnie bardzo wiele razy. Najgorsze jest to, że dopiero teraz zorientowałam się, że moim sercem i myślą rządzi strach, a jest to strach absurdalny. Gdy zaczynam odnosić sukces, rozwijać się, po prostu od tego uciekam, boję się by ktoś mnie zauważył i jednocześnie tego pragnę! Boję się upadku, uciekam, a wtedy spadam na dno.


   Opowiem wam bardzo krótką historię. Zacznę od tego, że jestem zapalonym koniarzem. Cokolwiek robię, o czymkolwiek myślę, w końcu doprowadzi mnie do koni. Często są tematem moich prac, zdjęć, tekstów, wystroju, rozmyślań. Zaczęłam jeździć w wakacje przed gimnazjum. To było wyjątkowe! Strasznie spodobało mi się przebywanie z tymi olbrzymami, chciałam dla nich poświęcić wszystko, wychowywały mnie. 
   Skończyłam jeździć gdy zorientowałam się, że więcej się tam nie nauczę. Miałam kilkumiesięczną przerwę i potem znów zaczynałam jak nowicjusz, a było coraz lepiej: chody boczne, początki skoków. Pewna instruktorka nie bardzo przypadła mi do gustu, a poprzedni instruktor wyjechał, zmieniłam stadninę. 
   W nowej stadninie wszystko było nieodkryte i jak wariacki sen. Zrób to, zrób tamto, a ja czułam się jak jakiś nowicjusz. Pierwsze czego musiałam się nauczyć, a co bardzo się przyda przecież, to zakładanie ochraniaczy. Było tutaj całkiem fajnie, ale organizacja nie przypadła mi do gustu. 


   I tak, rzuciłam konie już drugi raz. Mimo tego jak szybko robiłam postępy, mimo wielu nowych wiadomości, poddałam się, uczucie strachu zawładnęło mną. Bardzo tego żałowałam, mam teraz znów niepowtarzalną okazję wrócić do tego pięknego sportu. Jestem zagubiona gdy szukam stadniny, bardzo niewiele ma swój klub, czy oferuje naukę skoków. Teraz jednak wyznaczyłam sobie cel, wytrwale będę ćwiczyć i zdobywać wszystkie potrzebne umiejętności. 


   Na pewno zabiorę ze sobą aparat! Zrobię przynajmniej jedno zdjęcie, by mój dzisiejszy wpis miał jakikolwiek sens. 
   Pamiętajcie żeby się nie poddawać. Kiedyś wstawiałam tu pewien cytat: --> . Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo odnosiło się to do mnie. Trzeba dążyć do celu! W tym świecie nie liczą się tylko pieniądze, pokażmy tę prawdę światu!


Cierpnąca Sroka Enjoy

poniedziałek, 31 października 2016

Dlaczego piszę dopiero w halloween?

Dlaczego piszę dopiero w halloween?

   Jesień była taka piękna! Póki nie nadszedł niemiłosierny ziąb i egipskie, nieprzeniknione ciemności. Słodkie wypieki, gorące napoje, wszystko zastąpiły słoty i znoje. Mam wielką potrzebę zrobić coś dobrego, coś co pozwoli mi zapomnieć o wszystkich trudach codzienności.


   Czuliście kiedyś, że błądzicie w czasoprzestrzeni? Mózg podpowiadał wam rozwiązania, które są błędne i przynoszą trudności, a nie da się cofnąć czasu. Chciałabym tylko chwilkę, zmienić mały momencik, jedną decyzję. Nie ma mnie na blogu z powodu mojej decyzji, błędnej decyzji, gubię się.


   Nie mogę już cofnąć czasu, to wiem. Nie mam siły zbyt wiele pisać. Fotografie muszą zrobić to za mnie. Jesienna depresja, brak słońca... wystarczy.

Wyblaknięty liść?

Nie bój się wymyślonych stworów. Obok ciebie jest rzeczywistość równie brutalna co twoja wyobraźnia.










   To mi sprawia niesamowitą frajdę. <3  Dziękuje za nocną sesję Veronice Sweethome, wiem że czasami trudno ze mną wytrzymać, szczególnie o tej godzinie.

   Następnym razem nie będzie już tak depresyjnie. :)


Cierpnąca Sroka Enjoy

sobota, 1 października 2016

Koń lipicański- Charmdreamer, powoli wracam

Koń lipicański- Charmdreamer, powoli wracam

   Znów Sroka zniknęła w całym tym wrześniowym zamieszaniu. Lecz, na swoją obronę dodam, że wcale się nie leniłam! Liceum zabiera resztki kreatywności, to jednak nie był duży problem by zrobić coś fajnego w weekend. Więc teraz, gdy opanowałam sytuację, mogę zacząć tworzyć posty troszeczkę częściej.

Chyba nie muszę przekonywać, że warto kupić tego konia.

   Pod względem estetycznym zaszły pewne zmiany. Podpis nie jest już tak wymyślny, postawiłam na prostotę w moich najnowszych zdjęciach.


   Zdjęcia zawsze jakoś mnie pochłaniały bez reszty. Zabierałam konia i po prostu utrwalałam piękne chwile. Różnorodność jorveskiej przyrody powoduje, że sesja to sama przyjemność, a jedyne co mi przeszkadza to sam dojazd na miejsce.



   Wiecie co jest bardziej uporczywe od nudnych dróg? Nudna archeologia. Za każdym razem ubieram się cieplutko i jadę z Airsoul'em do Doliny Zmarzniętej Mgły. Jedyny szkielet jaki nie został przeze mnie zebrany to spektakularny. Ostatnimi czasy w całej dolinie nie było ani jednej kości! Archeologia w Eponie jest odrobinę mniej uciążliwa, jednak porównuje szkielet, którego nie ma, z kolekcją lunety kapitana(?).


   Mimo wszystko, trzeba zebrać te kości prawda?

   W planach mam notkę o koniach z pewnej innej gry, notkę o lipicanach... kto wie co jeszcze?

Cierpnąca Sroka Enjoy
Copyright © 2016 Alice Shyhaven , Blogger